wtorek, 3 listopada 2015

01

Jakiś czas wcześniej.

Veronica po dłuższej chwili wyjęła z torebki klucze do mieszkania - oczywiście nie obeszło się bez wcześniejszych poszukiwań bo jak wiadomo w kobiecej torebce można znaleźć wszystko, tylko nie to, czego się akurat szuka - i włożyła jeden z nich do zamka. Jako, że była praworęczna w czasie jego przekręcania jej uwagę przykuła złota obrączka umiejscowiona na serdecznym palcu jej dłoni. Na twarzy kobiety od razu zawitał uśmiech. Dla niej zawsze to było coś więcej niż tylko pierścionek. To był doskonale dla wszystkich widoczny dowód na to, że należała tylko do Niego. Ver od zawsze myślała, że to właśnie Busquest jest jej wielką miłością, ale wszystko diametralnie wywróciło sie do góry nogami kiedy na jej drodze pojawił sie Pique. Otworzyła drzwi. U jej stóp od razu pojawił sie maleńki szczeniak, którego Gerard podarował jej na gwiazdkę i chwilę plątał się po między nogami brunetki. Pogłaskała go po czym ruszyła do kuchni by go nakarmić.
Myślała, że jest sama, zewsząd otoczała ją tylko przytłaczająca cisza przerywana od czasu do czasu skomleniem szczeniaka i odgłosem własnych kroków podczas przemieszczania się z pomieszczenia do pomieszczenia. Przekraczając próg sypialnii jednak bardzo sie zdziwiła. W łóżku zastała śpiącego Gerarda. Na palcach ruszyła w jego kierunku i przysiadła na skraju materaca wpatrując się w mężczyznę swojego życia. Veronica przeczesała palcami jego ciemne włosy i z lekkim uśmiechem ucałowała go w policzek. Dlaczego ostatnio tak bardzo się kłócili? Niezaprzeczalnie była w tym i jej wina. Nie potrafiła ustąpić a małżeństwo powinno polegać też i na kompromisach. Praca dziennikarki była spełnieniem jej marzeń, ale wymagała podróżowania po całym świecie dlatego zdarzało się, że po prostu mijała się z Gerardem w drzwiach. To nie tak, że to jej odpowiadało, ale nie potrafiła zrezygnować z tego co robi. Brunetka nigdy nie chciała, żeby Pique myślał, że to właśnie praca jest dla niej ważniejsza niż on, ale możliwe, że tak było. Veronica westchnęła cicho a mężczyzna akurat się poruszył ale tylko po to, by nieznacznie zmienić pozycje do spania. Wiedziała, że źle zrobiła wyjeżdżając bez słowa po ostatniej kłótni. To nie było odpowiedzialne ani dojrzałe. A teraz wróciła jak gdyby nigdy nic. Czy to wszystko da sie jeszcze odbudować? Czy pójdzie po rozum do głowy, rzuci w cholere pracę która stanowczo zabiera jej za dużo czasu i należycie zajmie się mężem?


Teraz.

Ślub brata Veronici i jej najlepszej przyjaciółki bardzo ucieszył kobietę. Z uśmiechem jaki zawitał na jej ustach pierwszy raz od dłuższego czasu jeszcze raz pogratulowała nowożeńcom i mocno ich uściskała. "Pamiętaj, abyś nigdy nie popełnił tak rażących błędów jak ja." Szepnęła bratu na ucho jednocześnie ściskając jego dłoń aż wreszcie odeszła i przez krótką chwile przypatrywała się jak wkraczają na parkiet. Doskonale wiedziała, że Cesc bardzo kocha Danielle i zrobiłby wszystko aby była szczęśliwa jednak dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.
I wtedy to się stało. Obróciła głowę a ciemne loki musnęły jej lekko zaróżowione policzki. Jej serce zabiło mocniej kiedy zobaczyła Pique po tak długiej przerwie. Jak zwykle prezentował sie wspaniale w ciemnym, dopasowanym do jego smukłej aczkolwiek umięśnionej sylwetki garniturze. On chyba też ją zauważył. Przez moment wpatrywała się w jego przystojną twarz. Wcale się nie zmienił, przynajmniej wizualnie. Jak mogła łudzić się, że go tu nie będzie? Co prawda nie była już panią Pique ale to nie zmieniało faktu, że po między jej byłym mężem a bratem zrodziło sie coś na miare męskiej przyjaźni. Powinna udawać, że go nie zauważyła i przejść obojętnie? Nie mogła, nie potrafiła. Nie chciała, w końcu tyle ich łączyło. Postanowiła sie choćby przywitać jednak kiedy pojawiła sie przy nim, wciąż oszołomiona jego obecnością, zapachem perfum które tak uwielbiała a który wypełniał teraz jej nozdrza, nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Choć chciała wszystko co przychodziło jej do głowy wydawało sie takie oklepane, jakby nieadekwatne do sytuacji. Zaczekała więc, aż to on się odezwie. Właściwie nie była pewna, czy Gerard w ogóle zechce z nią rozmawiać.




nowy blog, nowa historia, nowi bohaterowie. tak w skrócie...
opowiadanie to jeden dzień z życia Veronicii Fabregas. czy to będzie zwyczany dzień, czy może zmieni wszystko?

poniedziałek, 2 listopada 2015

00

Daniel Fabregas z: Veronica Fabregas
Veronica Fabregas
Cesc Fabregas
Gerard Pique
Cesc Fabregas z: Gerard Pique
Daniella Semaan Fabregas z: Cesc Fabregas Lia Fabregas